opole.oaza.pl

Opatrzność Boża pozwoliła nam, będącym w 29 roku we wspólnocie małżeńskiej i 27 roku we wspólnocie Domowego Kościoła na przeżycie Oazy Rekolekcyjnej III st. w Rzymie w dniach 9-27 lipca 2011r.

Zachętą stało się zaproszenie nas przez Witka i Mariolę Jankowskich z Prudnika na organizowany przez DK Diecezji Opolskiej trzeci stopień Oazy w Rzymie. Witka i Mariolę poznaliśmy na pielgrzymce do Ziemi Świętej, której byli inicjatorami i współtwórcami wraz z ojcami Franciszkanami Kustodii Ziemi Świętej „specjalnego" programu w duchu oazowych rekolekcji. Wtedy, w Ziemi Świętej, nasze chodzenie śladami Jezusa było nie tylko stąpaniem, dotykaniem, zadziwieniem się, czy przeżywaniem, ale pełnym zanurzeniem się w tajemnice różańcowe: od radosnych poprzez Światła, w doświadczeniu bolesnych, aż po uwielbienie Boga w tajemnicach chwalebnych w miejscach najważniejszych wydarzeń życia Jezusa i pierwszych apostołów. Zaproszenie na Oazę III st. przyjęliśmy z wielką radością i nadzieją. Kolejny raz doświadczyliśmy, że to Bóg ma zawsze ostatnie zdanie w naszej sprawie, a nie my sami. Tak też odczytaliśmy to zaproszenie jako powołanie, jako wyróżnienie, jako łaskę.

Pielgrzymowanie rozpoczęliśmy już w momencie wejścia do autokaru, gdy na samym początku, Moderator - Ksiądz Norbert Panusz poprosił Maryję Niepokalaną Dziewicę o łaskę zrozumienia, że rekolekcje to dar i działanie Ducha Świętego i żebyśmy otworzyli się na dary działającego Ducha Świętego. Ks. Norbert uprzedził nas w naszym myśleniu, w naszych oczekiwaniach co do programu rekolekcji mówiąc, że jeżeli mamy jakiś plan i wiemy jak przebiegać będą rekolekcje, to jest to brak pokory, bo nikt, nawet ksiądz nie wie jak będą te rekolekcje przeżywane i jak będą przebiegać....

Wejście w program OR został poprzedzony dwoma dniami pielgrzymowania: pierwszy do grobu św. Emmy w Gurk (Austria) i drugi do grobu św. Antoniego w Padwie. Przy relikwiach Św. Emmy Ksiądz Moderator postawił nam pytania, na które przecież znaliśmy odpowiedź: - czy przyjęliśmy Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. W naszym, moim życiu ten akt nastąpił 26 lat temu na naszej pierwszej oazie, więc wydawało mi się trochę dziwne, ale gdy usłyszałam drugie: czy Jezus jest w centrum naszego, mojego życia i że mam sobie odpowiadać przez cały czas na to pytanie, tak aby Pan był w centrum. Jest to droga szukania prawdziwego oblicza Pana, który jest w Słowie, co przeżywaliśmy na I st. Oazy, jest w Sakramentach, które są treścią rekolekcji II st. Oazy.

Na III st. Oazy mamy go poznać i doświadczyć Jego obecności w Kościele. Kościół to ja i ty, każdy ochrzczony, bo wszczepieni jesteśmy w Winną Latorośl przez Krew Odkupiciela.

Przed wejściem w 15 dniową wędrówkę oazowego pielgrzymowania otrzymaliśmy pouczenie, wskazówkę, co robić gdy jest posucha duchowa, której także możemy doświadczyć w czasie OR III. Ksiądz Norbert dał nam lekarstwo, którym ma być stanięcie jak żebrak w obecności Boga i Świętych, chodzić od jednego do drugiego i prosić jak żebrak, z taką samą natarczywością, jak żebrak na ulicy, który prosi o datek. Od Emmy do Antoniego i Franciszka. Oni byli żebrakami i wyprosili dla Kościoła odnowę, więc warto stanąć jak Oni i wyprosić potrzebne łaski dla rodziny, bliskich, potrzebujących, których nosimy w naszych sercach.

Tak zaopatrzeni we wskazówki naszego duchowego Przewodnika wyruszyliśmy. Pierwszym kościołem stacyjnym (statio) była Bazylika Matki Bożej Anielskiej w Asyżu - Porcjunkula, miejsce związane ze świętym Franciszkiem. W tym dniu została nam zwiastowana tajemnica Kościoła-Matki. Eucharystia w małej „cząsteczce" Kościoła: w „Porcjunkula" – kapliczce, w której Św. Franciszek założył pierwsze miejsce franciszkańskie, miejsce zebrań i wspólnej modlitwy. W tej kapliczce młoda Klara złożyła śluby zakonne dając w ten sposób początek zakonowi Klarysek. W Porcjunkuli Św. Franciszek otrzymał od Jezusa Chrystusa odpust zupełny dla tych wszystkich, którzy po spowiedzi i przyjęciu Komunii świętej odwiedzą Kapliczkę. I do nas przemówił św. Franciszek przez naszego Moderatora, który wskazał nam na ubóstwo i pokorę Świętego oraz jego braci. To duch ubóstwa zreformował Kościół. To była Jego pokora. Św. Franciszek „wstrzelił się" w ten fundament wiary i miłości pokornej. Jezus objawia się, ukazuje w Kościele - wspólnocie. Objawia się, ale temu komu chce, w jakim miejscu i o jakim czasie chce. Ja nie muszę, ale ja mogę to przyjąć. To jest inicjatywa Pana Jezusa, gdy Św. Paweł w liście do Koryntian pisze, że „w końcu już po wszystkich ukazał się także i mnie...". to czy chodziło także o mnie, o współmałżonka, o współuczestnika rekolekcji? Jak stwierdził ks. Norbert: -„zobaczymy po rekolekcjach..."

Bardzo trudno w krótkich słowach opisać co przeżywaliśmy każdego dnia Oazy Rekolekcyjnej w Rzymie, bo dla mnie każdy dzień był najważniejszy, a każdy z nas w swoim sercu doświadczał dotknięcia najbardziej wrażliwych strun, każdy z nas przeżywał inaczej. Inne słowa katechez, homilii, rozważań, głoszonych przez Księdza Moderatora docierały do zakątków naszej duszy, naszej wrażliwości, naszych uczuć, naszych myśli. Cały czas było to doświadczanie Kościoła w świętych Męczennikach, świadkach wiary w Boga. Ksiądz Norbert nie mówił „sam od siebie", nie dobierał słów, nie czytał z kartki, On nieustannie głosił nam Słowo Boże, tłumaczył je na nasz język, rozbierał na czynniki pierwsze, aby żadna okruszyna Słowa Bożego nie została zmarnowana, nie upadla na ziemię, abyśmy mogli pojąć, abyśmy mogli poznać naukę Chrystusa, a przez to, abyśmy mogli się bardziej przybliżyć do tych, którzy życie swoje oddali całkowicie Bogu, abyśmy oswoili się z cierpieniem.

W czwartym dniu Oazy naszym celem, naszym znakiem (statio) była bazylika Św. Piotra-Opoki, serce chrześcijaństwa na wzgórzu watykańskim, gdzie jest grób św. Piotra, gdzie mieszka Piotr naszych czasów, Papież Benedykt XVI. Już na początku drogi zostaliśmy doświadczeni i dotknięci bólem cierpienia naszego współbrata - współuczestnika oazy, który nagle znalazł się pod kołami samochodu, będąc na przejściu dla pieszych. Bóg Jedyny wie, ileż w tym jednym momencie modlitw, myśli, czynów, słów, łez, błagań, tak prosto z ulicy zostało skierowanych do świętych i błogosławionych, do sług Bożych i Męczenników, aby przez ręce Niepokalanej wyprosili u tronu Boga Wszechmocnego ratunek dla Piotra. W jednej chwili staliśmy się żebrakami ulicy. Na tą chwilę zostaliśmy jakby przygotowani. Odtąd chodziliśmy od bazyliki do bazyliki, od statio do statio, od relikwi do relikwi, umacniając się i karmiąc Eucharystią i Słowem Bożym, wołając o ratunek dla Piotra, o umocnienie dla żony Violi. I tak dokonywało się nasze wchodzenie w tajemnice bolesne. Kolejny dzień, przeżywany w tajemnicy Znalezienia, przyniósł nam wiadomość o śmierci Roberta Kowalskiego, który przez ostatnie trzy lata posługiwał wraz z żoną Jolą jako para rejonowa w naszej rzeszowskiej diecezji. Intencję modlitwy o uzdrowienie Roberta nosiliśmy w sercu od 34 dni, od dnia Jego choroby, gdy w stanie ciężkim został przewieziony do szpitala. Intencję Jego życia i zdrowia ofiarowaliśmy na Ołtarzu Najświętszej Ofiary w bazylice św. Jana na Lateranie wołając o Miłosierdzie Boże i łaskę uzdrowienia przez wstawiennictwo sługi Bożego o. Franciszka Blachnickiego. Tam też usłyszeliśmy słowa przypominające nam, że: „zanim my zdecydujemy się na Boga, Bóg już zdecydował się na nas" a chrzest jest łaską, niezasłużonym darem, przyjęciem przez nas Boga bez warunków wstępnych. Podczas chrztu stajemy się człowiekiem w ciele Chrystusa i trzeba nam się zachwycić inicjatywą Boga w nas. Poznaliśmy, że słowa te także odnoszą się do Roberta, do Jego żony Joli i ich dzieci, do małżeństw i rodzin DK naszej diecezji, połączonych w nieustannej modlitwie w ich intencji. W piątym dniu naszego pielgrzymowania stanęliśmy przy grobie św. Pawła, gdzie odkrywaliśmy na nowo, a może po raz pierwszy głęboką tajemnicę Kościoła jako mistycznego Ciała Chrystusa. Pawłowa wizja kościoła budowanego niejako oddolnie przez Ducha Świętego udzielającego swoich darów – charyzmatów dla budowania kościoła prowadzi nas do poznania tajemnicy Kościoła Żywego. Każdego dnia poznawaliśmy duchowość, charyzmaty, działalność różnych ruchów, grup, zakonów, zgromadzeń, stowarzyszeń działających w Kościele poprzez świadectwo osób świeckich i konsekrowanych, podczas spotkań z ich przedstawicielami.

Osobiście najmocniej przeżyłam szósty dzień Oazy w bazylice Św. Wawrzyńca za Murami. Zatrzymując się przy relikwiach diakona i męczennika Św. Wawrzyńca zostaliśmy wprowadzeni w rozważanie Tajemnicy Kościoła postępującego śladami Chrystusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Pascha Chrystusa jest dziś realizowana pod ołtarzem przy kracie, na której zabito diakona Wawrzyńca. Ksiądz Norbert pouczał nas, że nie mamy kierować się wiedzą, ale wiarą i że dla nas to dziś jest święto, dziś mamy przeżyć łaskę dnia. Nie mamy wybiegać ani wychodzić w przyszłość: „Bądź pokorny, bądź pokorna, bądźmy pokorni..."- zachęcał nas i siebie. Słowa św. Augustyna, że „nikt nie powinien wątpić o swoim powołaniu" były dla mojej duszy balsamem, umocnieniem, motywacją. Miejsce męczeństwa, czyli narodzin dla Nieba, można przez analogię porównać do narodzin dziecka. Każdy święty inaczej się narodził, Św. Wawrzyniec usmażony został na kracie. To jest fakt. Jak faktem jest, że Jezus Chrystus zmartwychwstał.

Pascha Chrystusa, jest realizowana w Kościele. Chrystus narodził się w Triduum Paschalnym i przeszedł przez Ziemię aż do wniebowstąpienia i królowania. Pascha jest realizowana w Kościele także w tym domowym, lokalnym, w rodzinie, wówczas życie dotknie jej i będzie bolesne. My (ja i Ty) nie możemy sobie tego wyobrazić, że cierpienie może nas dotknąć. Takie jest nasze wyobrażenie i ono się rozbija: „myśmy się spodziewali". Słowa Księdza Norberta uświadomiły mi, że o tym mówi się fajnie, ale okropnie przeżywa i nie ma mocnych, choć często nie widać, bo jest realizowane w sercu. Ile tych trudnych momentów było w naszym małżeństwie, rodzinie, ale ile jeszcze będzie.... To doświadczenie Pana Jezusa mam przeżywać w miejscu, gdzie w obecnej chwili jestem, nie w tym co było wczoraj. Skoro jestem w bazylice św. Wawrzyńca, mam przeżywać tu i teraz. Czy mój koniec życia będzie inny niż Wawrzyńca?

Szczyt miłości jest w krzyżu, nie, gdy jest fajnie w życiu uczuciowym. Szczytem pięknej miłości jest ogród oliwny. Pascha Chrystusa realizowana w Kościele: przeżywanie Eucharystii, modlitwy małżeńskiej, dialogu, spotkania w kręgu, ma być Paschą w Kościele. A jaki jest schemat. Tyle lat w DK, a tu upadek i trzeba powstać, a myśleliśmy, że już jesteśmy święci. I tu zaczyna się dramatyzowanie, długie oczekiwanie. Ale na co czekam? To jest kolejny dramat. Nie wolno czekać, trzeba powstać jak Jezus na drodze krzyżowej. Pascha Chrystusa realizowana w Kościele – jest najtrudniejsza.

Następnego dnia w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej z Mentorelli otrzymałam w sakramencie pokuty dary modlitwy i pokoju i każdy kolejny dzień mogłam oddawać Panu Jezusowi już bez lęku, wejść w głąb swojej duszy, a przez to otworzyć się i doświadczać rzeczywistej obecności Boga. Matka Boża z Mentorelli, to jak nasza Czarna Madonna, to Jasna Góra na 1050 m npm na wschód od Rzymu, jedno z ulubionych miejsc kard. Karola Wojtyły z czasów Jego biskupich wizyt w Rzymie i pierwsze miejsce na szlaku papieskiego pielgrzymowania. I nam było nawiedzić to cudowne miejsce, gdzie króluje Matka Kościoła Niepokalana Dziewica z dzieciątkiem na ręku. I my także mogliśmy wtulić się w Matczyne dłonie Maryi i zawierzyć wszystkie swoje osobiste, małżeńskie i rodzinne sprawy i z ufnością na zboczu góry medytować ciszę i piękno świata, które są dziełem Stwórcy. Jak łatwo było pod płaszczem Maryi rozpocząć dialog małżeński, jak szkoda, że czas tak szybko mijał i jak dobrze, że Maryja jest zawsze tak blisko, że Jezus powierzył nas Jej opiece, że jest naszą Matką na zawsze.

Dziękuję Moderatorowi Księdzu Norbertowi, parze odpowiedzialnej Marioli i Witkowi, Marysi z Instytutu NMK, dziękuję przewodniczce Ani i całej wspólnocie. Dziękuję szczególnie mojemu Mężowi Andrzejowi, że miał i ma zawsze dla mnie czas, dziękuję za Jego miłość, która pozwoliła nam być na Oazie Rekolekcyjnej III stopnia w Rzymie tu i teraz, za wspieranie mnie w trudnych chwilach, za cierpliwe wysłuchiwanie mnie na dialogach, za wspólną modlitwę. Nie wyczerpałam bogactwa i treści rzymskich rekolekcji, ale dzielę się małą cząsteczką tego co działo się i dzieje do dziś w moim sercu. Niech będzie Bóg uwielbiony.

Teresa Głodzik
Rzeszów

Piosenka Roku 2015-2016

Odwiedza nas 24 gości oraz 0 użytkowników.